Rodzina Karczmarczyków
Ewa Karczmarczyk matka
ur. 1 stycznia 1889 – zm. 1 stycznia 1973
Stefan Karczmarczyk syn
ur. 1915 – zm. 1983
Tadeusz Karczmarczyk syn
ur. 1 stycznia 1922
Bolesław Karczmarczyk syn
ur. 1926
Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - tytuł przyznany:
7 lipca 1996
- Bolesław Karczmarczyk
- Ewa Karczmarczyk
- Stefan Karczmarczyk
- Tadeusz Karczmarczyk
Ukrywający się:
Aida Midziński z d. Wróblewicz
Icchak Wróblewicz
Mosze Szczupakiewicz
Chawa Szczupakiewicz
Srulek Szczupakiewicz
Josek Szczupakiewicz
Chaja Szczupakiewicz z d. Wróblewicz
Majory
Chaim
Historia pomocy
listopad 2010, Wojciech Załuska
Wieś Brzózka – kilkanaście kilometrów od Treblinki. „Jak cicho było, wiatr z tamtej strony, to w okolicy wrzask, pisk słychać było, skamlanie ludzi: »Ratunku, ratunku, ratunku!« – krzyczeli” – wspomina lata wojny Tadeusz Karczmarczyk. Jego rodzina kilkoro Żydów uratowała.
Ewa i Tomasz Karczmarczykowie gospodarzyli na dziewięciu morgach. Mieli piątkę dzieci – Tadeusza, Stefana, Bolesława, Halinę i Stefanię. Ale nie biedowali. „U kogo był przednówek, to był – u nas nie było.” – mówi Tadeusz
W czasie wojny rodzina im się jeszcze bardziej rozrosła. Między latem 1941 r. a latem 1942 r. mieszkali u nich Wróblewiczowie, Szczupakiewiczowie i tzw. „Majorowie”. Żydzi, którzy po IV rozbiorze Polski w 1939 r., uciekli przez nową granicę do sowieckiej strefy okupacyjnej, a po ataku Hitlera na ZSRR błąkali się po kontrolowanych już wyłącznie przez Niemców terenach.
Według Tadeusza zostali skierowani do Brzózki przez urząd gminy w Stoczku. Wspólne mieszkanie zbliżyło gospodarzy i żydowskich lokatorów. Gdy Niemcy rozpoczęli planową eksterminację Żydów, Karczmarczykowie zaproponowali pomoc.
Nie wszyscy z niej skorzystali.
Czteroosobowa rodzina “Majorów” uwierzyła w niemieckie obietnice – przeniosła się do getta w Kosowie, które wkrótce zlikwidowano.
Wróblewiczom i Szczupakiewiczom Tadeusz z braćmi przygotował kryjówki. „W domu – w małym pokoju pod podłogą; w kopcu, gdzie przechowuje się kartofle i gdzie szczury skakali po mojej głowie; w szopie, gdzie przechowywali drewno na zimę: w stodole pod sianem; a jeszcze jedna była na strychu” – wyliczyła je w relacji dla Yad Vashem ocalała Aida Wróblewicz (dziś Midzińska).
Z kryjówek korzystała wraz z ojcem Icchakiem, siostrą Chają, jej mężem Moszem Szczupakiewiczem oraz trójką ich dzieci – Srulkiem (Izraelem), Chawą i Joskiem (Józefem).
Na szczęście mieli przeważnie „dobry wygląd”, nie musieli więc wciąż się ukrywać. Zaradny Tadeusz załatwił Chawie i Joskowi pracę u zaprzyjaźnionych gospodarzy we wsi Wilczogęby nad Bugiem. Byli teraz Hanką i Józkiem.
„A co pojechałem do Wilczogąb, to sołtys powiada: » Tadek, co to jest za dziewucha bez dokumentów u Wycecha Zygmunta? A u Kowalczyków jest chłopak, tyż bez dokumentów i znów się opiera o ciebie, żeś ty go tam posłał.«” – wspomina Tadeusz. I dodaje: „To ja mówiłem: »Dokumenta byli, ale wieś się spaliła. Po mału je na nowo wyrobimy«. I tak odciągałem, odciągałem, aż Ruski przyszli i dokumenta nie były potrzebne”.
Dokumenty Tadeusz załatwił Aidzie (zwanej Idką lub Irką). I to w sytuacji, gdy najmniej powinien o nich myśleć. Trafił do obozu etapowego w Warszawie, skąd miał zostać wysłany na roboty do Niemiec. Dzięki matce udało mu się wywózki uniknąć, zdążył jednak poprosić pewną dziewczynę o ausweis. W domu przykleił do niego zdjęcie Aidy i w miarę swobodnie mogła się poruszać po okolicy. Kilka razy kontrolował ją nawet niemiecki patrol.
Nie wszyscy mieli takie szczęście. Jej ojciec Icchak wojny nie przeżył, zginął w nieznanych okolicznościach, podobnie szwagier Mosze Szczupakiewicz – złapany wraz z najmłodszym synkiem Srulkiem.
W gospodarstwie Karczmarczyków pozostały siostry Aida i Chaja. Pomagały przy żniwach i wykopkach, zarabiały robiąc na drutach swetry. Ale i one o śmierć się otarły.
Było tak. W okolicy ukrywał się Chaim – prawdopodobnie krawiec z Kalisza, prawdopodobnie uciekinier z transportu do Treblinki. Nocował w lasach i gospodarstwach – szył w zamian za pomoc. Korzystał też z kryjówek Karczmarczyków.
Słysząc nadciągający front postanowił wrócić w rodzinne strony. Uznał, że Niemcy mają już co innego na głowie niż tropienie Żydów. Mylił się. Zadenuncjowany na stacji w Sadownem został zatrzymany przez żołnierzy. Torturowany, przed śmiercią ujawnił, gdzie się w Brzózce ukrywał i z kim.
Aidę, Chaję i Karczmarczyków uratował sołtys. Prowadząc Niemców – głośno się zachowywał. Żydówki zdążyły w domu wskoczyć pod podłogę, a Ewa Karczmarczyk zasłonić kufrem wejście do kryjówki.
We wsi nie tylko sołtys się domyślał, co u Karczmarczyków się dzieje. “Karczmarcycko, co robicie?!” – pytali sąsiedzi Ewę. A ona tylko spuszczała oczy – i szła dalej. Nikt jednak nie doniósł, nie zdradził.
Koniec wojny tragedii nie zakończył..
Aida, Chaja oraz jej dzieci Chawa i Josek wrócili do Małkini, gdzie mieszkali przed wojną, Chawa związała się tam z sowieckim lotnikiem z którym wyjechała w nieznane. Prawdopodobnie wylądowała ostatecznie w Brazylii.
Aida i Chaja przeniosły się do Ostrowii Mazowieckiej. Druga z nich współpracowała z grupą Żydów handlującą płodami rolnymi i zwierzętami rzeźnymi. Zapewne naraziła się konkurentom na jarmarkach. Została zastrzelona w 1946 r. Rok później jej syn Josek umarł na cukrzycę.
Aida wraz z poznanym we Wrocławiu mężem wyjechała do Izraela. Z Karczmarczykami korespondowała. W latach 90. zaczęli oni dostawać listy od… Srulka (Izraela) Szczupakiewicza. Przeżył. Przechował go ktoś – jako przybranego syna – w okolicach Stoczka.
Bibliografia
- Gutman Israel red. nacz., Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, Ratujący Żydów podczas Holocaustu, Kraków ISBN: 978-83-87-832-59-9, 2009
- Zubkowicz Rafał, Wywiad z Tadeuszem Karczmarczykiem, Brzózki 2009







