Filmoteka
Fragmenty wywiadu z Bohdanem Kaczorowskim
Transkrypcja
Ta Krysia Szrajer, córka Reginy vel Zofii Szrajer z domu Lejzerowicz, jak wojna wybuchła, to matka ją przywiozła na wieś, w okolice Otwocka, do jakichś gospodarzy, bo sama bała się ją przechowywać tutaj, sama gdzieś się ukrywała, z dzieckiem było by jej trudno, więc póki jeszcze miała pieniądze, to płaciła tym chamom pieniądze i jeszcze ją utrzymywali, jak się pieniądze skończyły, około półtora roku później, w [19]42 bodajże roku, na wiosnę, ta matka pojechała, pani Regina Szrajer pojechała na wieś zobaczyć dziecko, dziecko jest brudne, zawszone, zaniedbane, w podartych ubraniach w sukieneczkach chodziła, te chamy zaczęli nawet grozić, żeby się postarała o pieniądze, nie będzie pieniędzy, to Niemcy się tym dzieckiem zaopiekują, to matka zabrała ta Krysię od tych gospodarzy i skontaktowała się z siostra mojej matki, panią Marią Salmonowicz. [...] Ciotka mieszkała tutaj róg Kredytowej i Jasnej, wzięła tą Krysię do siebie, ta Krysia była dwa czy trzy dni i potem przyjechała do nas do Piastowa, z tą Krysią, mama mówi, no słuchaj, to jest zawsze ryzyko, bo to człowiek, cała rodzina, śmiercią grozi, coś tego, ja mówię, mama, wszystko jedno, bierzemy Krysię, sprawa załatwiona. [...] Nie ukrywała się, brała sobie pieska, chodziła sobie po ulicach z pieskiem, spacerkiem itd., a przecież nawet tym Hitlerom nawet do głowy nie przyszło, że dziecko z pieskiem w biały dzień chodzi tego po ulicach, wie pani, to tez była taka, tylko ja mówię: „Krysiu, pamiętaj, gdyby się ktokolwiek ciebie spytał, gdzie tatuś, gdzie mamusia, to na robotach są w Niemczech, a moja mama, to jest ciocia, ojciec, Wacek, to jest twój wujek, a ja to jestem twój brat” i tak to do dzisiaj się zostało, jestem bratem…






