Filmoteka
Fragmenty wywiadu z Władysławem Miazgowiczem
Transkrypcja
Opowiada Władysław Miazgowicz – Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W lipcu 1942 r. siostry Regina i Helena Schreiber uciekły z getta w Stalowej Woli. Trafiły do swojej koleżanki szkolnej Marty. Cała jej rodzina zaangażowała się w pomoc: ojciec i bracia Wianeccy, mąż Władysław Miazgowicz. Przez kilka miesięcy ukrywali, karmili i wspierali je w walce o przetrwanie. Dzięki zdobytym przez nich dokumentom, kobiety wyjechały do pracy w Rzeszy. Obie przeżyły. W Rozwadowie Rywcia ze swoją siostrzyczką mieszkały z ojcem. Ojciec na Sybir był wywieziony i tam na Syberii zginął, a one się przeprowadziły, bo to trzeba się było przez San przeprowadzić żeby się do nas dostać… No i rzeczywiście, jak się przeprowadziły przez rzekę San i wtedy deszcz padał i zimno było. A to były żniwa. I te kopy zboża takie… No i ojciec jak po deszczu to było poszedł w pole żeby osuszyć to zboże. I odkrywa, a tam dwie osoby, kobiety… No i ojciec przyprowadził je do nas. No i w ten sposób były uratowane. Bo jak by się nie przeprowadziły przez San i nie schowały pod tą kopą to by ich Niemcy wywieźli do Bełżca i rozstrzelali. Nas zawiadomili, że Niemcy się zbliżają. I w tym bunkrze siedzieliśmy i koło tego bunkru przechodzili Niemcy z psem! I, o cudo! Ten pies nie wywąchał nas. A co to się stało? Bo kochana Rywcia, która na nauce religii była i dużo o katolicyzmie wiedziała i umiała się modlić „Ojcze Nasz” i wtedy akuratnie mówiliśmy z kochaną Rywcią i… „Zdrowaś Maryjo”. I w tym czasie przechodzili Niemcy z psem. I Rywcia tak się przytuliła do mnie i odmawialiśmy „Zdrowaś Maryjo” i ten pies przeszedł i nie wywąchał nas. Fragmenty wywiadu przeprowadzonego dla Muzeum Historii Żydów Polskich w ramach projektu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie pamięci” przez Zofię Waślicką w kwietniu 2009 r.






