Audioteka
Leokadia Gaweł - Przyjście Żydów i życie w kryjówce
Transkrypcja
A oni mieszkali w mieście […] ich miasteczko się nazywało Podbrodzie. […] On pracował gdzieś w lesie, czy cuś takiego. I tam mój ojciec też pracował u niego właśnie. I oni z tego powodu jego znali. […] No i on przyszedł […], wieczorem do rodziców, no i […] coś tam rozmawiali […] jak on poszedł […] no to ojciec przyszedł do mamy i mówi, że taka i tak sprawa, przyszli […] czy my mogli by przechować przez jakiś tam czas […] No a mama też, tu dzieciaki przecież, nas było czworo […], przecież to był strach […] No ale później […] drugi raz przyszedł, no i rodzice się zgodzili, przyjęli ich. No i oni przyszli całą rodziną, troje było dzieci i ich dwoje. No i ojciec zrobił w piwnicy taki, taki bunkier, no i oni tam w tej piwnicy tam […] byli […]. A w nocy wychodzili na kąpanie, bo kiedyś to łaźnie byli […] To już mama najwięcej opiekowała się nimi, zawsze napaliła, wody nagrzała i oni tam poszli się kąpali […]. I oni Tam dzień i noc siedzieli w tej, w tej piwnicy. […] dwa na trzy, więcej nie było. Więcej nie było, bo nie było miejsca. […] to była piwnica, tam się ziemniaki trzymało, jak ziemniaki nie zmarzli to i ludzie nie zmarzli. A oni tam mieli pierzyny porządne. […] tam od czasu do czasu mama nosiła węgiel we wiadrze. […] normalny drzewny węgiel do wiadra i tam się trochu nagrzewało. […] taki żar […]. Tylko, że dużo to nie można było, bo to czad był. […] No jak szlim do kościoła to zawsze dawał pieniądze, żeby na tackę dać w kościele.







