Filmoteka
Modesta Baranek-Jedlina z d. Jedlina
Fragmenty wywiadu z Modestą Baranek-Jedliną
Transkrypcja
Pewnego ranka poszłam do lasu na grzyby, szukać grzyby, trochę chrust się zbierało na opał no to nie były takie czasy, że było światło, tylko się szło i szukało się drzewa do zapalenia do kominka. To poszłam na grzyby przede wszystkim i naglę słyszę głosy - ktoś mnie woła - to się zaraz zlękłam, stanęłam jak wryta, że bałam się ruszyć. To on mówił: “Słuchaj, nie uciekaj!” Nic złego ci nie zrobię, tylko prosił mnie o chleb, żeby przynieść mu chleb i wodę, to przyrzekłam, że przyniosę i poszłam do domu, ale przyjść to było już pod wieczorem, to powiedziałam nie teraz, tylko pod wieczór, żeby mnie nikt nie widział. Tak wróciłam do domu. Wzięłam chleb i wody i takie… i lusterko zbite miałam, to kawałek szkła mu przyszykowałam, żeby mógł się zobaczyć, ogolić. I z tym przyszłam; potem trwało tak dwa tygodnie. Raz poszłam, raz nie poszłam. I w końcu widziałam, że to nie jest wyjście, że mogą mnie przyłapać, to przyszłam do domu i mówiłam, że jest tu człowiek, co szuka pomocy że jakiś ratunek i wzięłam go do domu. Ale trzeba było się pilnować, musiał się chować za… był taki piec. Za piec wchodził albo do komórki jakiejś wchodził, jak były okresy niebezpieczne. Albo sąsiedzi widzieli, że ktoś się tam może kręcić. Bo były szmalcowniki przecież też - nie każdy był to samo. Czasami była obawa, że zobaczy sąsiad i przez złość jaką pójdzie i… Człowiek się przyzwyczaja jeden do drugiego, jak się jest razem, to się rozmawia się, to czuje się, mniej więcej, czy ten człowiek przyjemny, czy nie. To samo z jego strony. Jak widzi, że dostał pomoc to… nie wiem, jak to wszystko określić nawet teraz. Jak było proklamowanie tego państwa Izraela i mówi “jak doczekałem się, że mam swoje teraz państwo”, to jego marzeniem było, żeby wyjechać, żeby nie być tym ‘Żydem parszywym’, jak mówili. Chciał być w kraju, budować kraj, a ja jako żona, dzieci już były. Nie byłam przeciwna no – mówię – wrócić zawsze można. Byłam za młoda, żeby myśleć na takie rzeczy. Wiedziałam, że jest obawa, że za to jest kara śmierci, ale młode lata... Widocznie też natura. Jak się widzi człowieka w nieszczęściu to się pomaga.






