DOM POD ZWARIOWANĄ GWIAZDĄ

Żydzi ukrywani w warszawskim ZOO

img1 Warszawskie ZOO

1
1/8

Potrzeba

W 1871 roku u zbiegu ulic Hożej i Kruczej prywatny kolekcjoner zamierzał zorganizować wystawę zwierząt – pokazać warszawiakom parę małp, wilków, sarny, papugi i inne okazy ze swoich hodowli. Nie otrzymał zgody na pobieranie opłat za wstęp, ale jego podanie zainicjowało działalność specjalnej komisji. Zasiadali w niej zoologowie z urzędnikami miejskimi. Wspólnie uznali, że Warszawa – ze względów dydaktycznych i naukowych – potrzebuje ogrodu zoologicznego.

Warszawski Ogród Zoologiczny, zwiedzający karmią słonicę Kasię, 1930 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
2
2/8

Miejsce

Pierwszy ogród zoologiczny mieścił się na Bagateli. Tereny, które zajmuje obecnie warszawskie ZOO, wybrano w 1912 roku. Rozległe, dzikie jeszcze, nadwiślańskie łąki nadbrzeżne nazywano wówczas Parkiem Aleksandryjskim.

Przyjazd żyrafy do Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
3
3/8

Tytuł

W 1929 roku, wraz z objęciem posady dyrektora przez Jana Żabińskiego, międzynarodowy zespół specjalistów uznał warszawską inicjatywę za godną miana ogrodu zoologicznego. Jedynie instytucje, które wykazały się właściwymi urządzeniami do przetrzymywania i do hodowli zwierząt oraz kierownictwem posiadającym odpowiednie kwalifikacje, mogły otrzymać tę nazwę.

Zjazd dyrektorów europejskich ogrodów zoologicznych w Monachium. W ostatnim rzędzie po lewej stronie stoi Jan Żabiński, 1931 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
4
4/8

Sukcesy

Pod kierownictwem Jana Żabińskiego ogród położony na prawym brzegu Wisły rozwijał się dynamicznie. Kolejne sukcesy hodowlane ściągały do coraz piękniej wypielęgnowanego parku nie tylko warszawiaków, ale i wycieczki z całej Polski. W 1937 roku przyszła na świat Tuzinka, dwunasty słoń na świecie urodzony w niewoli.

Słonie na wybiegu w warszawskim ZOO. Słonica Kasia i mała słonica Tuzinka, 1937 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
5
5/8

Kultura

Dyrektor Żabiński i jego żona Antonina cenili sobie kulturę i jej twórców, toteż dbali, aby ogród zoologiczny był przestrzenią, w której gości sztuka. W parku regularnie odbywały się koncerty, w alejkach rozstawiali się ze swoimi przyborami  artyści.  Usytuowana na terenie ZOO willa Żabińskich, zrealizowana została zgodnie ze światowymi trendami architektonicznymi, w nowoczesnym stylu modernizmu. Zyskała sobie przydomek domu „Pod zwariowaną gwiazdą” z racji zaangażowania i działalności jej gospodarzy.

Malarz Kazimierz Lasocki podczas malowania lwów w warszawskim ZOO, 1937 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
6
6/8

Wojna

Wybuch II wojny światowej wymusił na Janie Żabińskim szereg dramatycznych decyzji. Drapieżniki, których wydostanie się na wolność podczas bombardowania miasta mogło zagrażać bezpieczeństwu ludzi, odstrzelili sami pracownicy ZOO. Inne zwierzęta posłużyły jako pożywienie podczas oblężenia miasta. Pozostałe przy życiu okazy przejęli Niemcy. Słonica Tuzinka pojechała do ZOO w Królewcu. Część zwierząt ustrzelili niemieccy oficerowie podczas polowania urządzonego na terenie ZOO. „Wszystko było pogrążone w martwej cmentarnej ciszy, a ja sobie wmawiałam, że to nie sen śmierci i zagłady, lecz „sen zimowy”’, notowała Antonina Żabińska.

Wiata dla słoni Słoniarnia w warszawskim ZOO, wybudowana dzięki pomocy pieniężnej Towarzystwa Przyjaciół Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
7
7/8

Okupacja

Państwo Żabińscy pozostali w zniszczonej willi. Choć nieopodal ZOO znajdowały się niemieckie magazyny wojskowe, Jan podejmował działania, pod przykrywką których realizował konspiracyjne cele. Między innymi rozwijał hodowlę świń, dzięki czemu mógł dostarczać mięso do getta. Dla wielu Żydów dom Żabińskich stał się azylem, miejscem, gdzie nie odmówiono im pomocy. W dalszych okupacyjnych latach większość ogrodu podzielono na działki dla mieszkańców miasta. Do wybuchu powstania warszawskiego w ZOO hodowano też srebrne lisy.

Rysunek dziecięcy, ZOO w 1940 r. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
8
8/8

Po wojnie

Choć miasto leżało w gruzach, warszawskie ZOO rozpoczęło swą powojenną działalność już w 1946 roku. Teren ogrodu wymagał  gruntownych porządków i remontów. Antonina Żabińska przytaczała we wspomnieniach deklaracje w stylu: „Na zebraniu delegatów samorządów szkolnych i związku nauczycielstwa uchwalono, że starsze klasy gimnazjów i liceów praskich swą pracę przy odbudowie Warszawy ofiarują właśnie Ogrodowi Zoologicznemu”. Brak narzędzi do pracy i środków finansowych równoważył entuzjazm zaangażowanych.

Karmienie hipopotama w warszawskim ZOO, lata 50. XX w. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.

img3 Rodzina Żabińskich

1
1/11

Początek

Czy Jana Żabińskiego i Antoninę Erdman połączyła pasja przyrodnicza? Być może. Poznali się w latach dwudziestych w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jan prowadził badania w Katedrze Zoologii i Fizjologii Zwierząt, a Antonina pracowała jako archiwistka. Oboje reprezentowali typ społecznika, podejmowali liczne inicjatywy, bo uważali, że tak należy.

Antonina i Jan Żabińscy. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
2
2/11

Pasja

Zamiłowanie do zwierząt Jan Żabiński odziedziczył po matce. „Jej pasją było hodowanie w domu bodaj najmniejszego zwierzęcia. […] Zaczęło się więc od hodowania rybek, przemycania z wycieczek żab i trytonów”.

Antonina Żabińska i Helena Żabińska, matka Jana. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
3
3/11

Inżynier, fizjolog, artysta

Jan Żabiński planował studia zoologiczne w Belgii. Pierwsza wojna światowa zatrzymała go jednak w Warszawie. Skończył kursy przemysłowo-rolnicze, uzyskał tytuł inżyniera agronomii i doktora fizjologii. Był też miłośnikiem sztuk plastycznych, przez parę lat studiował nawet rysunek i malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych. „Zainteresowaniom dałem wyraz w wyborze kierunku studiów, ale w swoim żywiole znalazłem się dopiero z chwilą objęcia dyrekcji powstającego w Warszawie Ogrodu Zoologicznego”, wspominał po latach.

Jan Żabiński. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
4
4/11

Strata

Antonina Żabińska pierwsze lata życia spędziła w Rosji, gdzie pracował jej ojciec, Antoni Erdman, inżynier kolejnictwa. W 1917 roku dziewięciolatka straciła rodziców. Zginęli z rąk rewolucjonistów jako przedstawiciele inteligencji. Z ciotką, która przejęła nad nią opiekę, zbiegły do Taszkientu. Uczyła się w konserwatorium w klasie fortepianu. W Warszawie, w której znalazła się jako piętnastolatka, podjęła naukę języków obcych, rysunku i malarstwa. Zajmowała się nauczaniem, zdała na archiwistykę i pracowała w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Antonina Żabińska. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
5
5/11

Dom zwierząt

Jan Żabiński stanowisko dyrektora ogrodu zoologicznego objął w 1929 roku. Z pasją rozwijał powierzoną mu instytucję, a jego najbliższą współpracowniczką stała się Antonina. W ich willi, pod uważną opieką gospodarzy, dochodzili do zdrowia  pokrzywdzeni przez los zwierzęcy lokatorzy. Do domowników należały rysice, kakadu, chomik, zając polarny, prosiak, borsuczek, szczur piżmowy i wiele innych. „Nie wystarczy badać zwierząt z bezpiecznej odległości – trzeba z nimi mieszkać, żeby naprawdę poznać ich obyczaje i psychologię”, tłumaczył dyrektor ZOO.

Teresa Żabińska, córka Jana i Antoniny, z borsukiem. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
6
6/11

Misja

Społecznicy i miłośnicy przyrody dzielili się swoimi obserwacjami za pośrednictwem radia, prasy i książek. Już w 1926, pierwszym roku funkcjonowania radia, Jan Żabiński wygłaszał pogadanki o zoologicznych ciekawostkach. Antonina spisała przygody swoich podopiecznych w kilku książkach. Żabińscy włączyli się też aktywnie w działalność Międzynarodowego Stowarzyszenia Dyrektorów Ogrodów Zoologicznych. Jesienią 1939 roku to Warszawski Ogród Zoologiczny miał gościć doroczny zjazd członków stowarzyszenia.

Jan Żabiński. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
7
7/11

Okupacja

Gdy wybuchła wojna, Żabińscy zaangażowali się w konspirację. Pomagał im nawet Ryś, ich kilkuletni syn. W opustoszałych klatkach i pawilonach ukrywano ludzi, broń i amunicję. Schronienie w ZOO znalazło wielu Żydów. Jan, żołnierz Armii Krajowej w stopniu porucznika, utrzymywał rodzinę między innymi z lekcji udzielanych na tajnych kompletach. Walczył w powstaniu warszawskim, a po jego klęsce znalazł się w obozie jenieckim w Niemczech.

Klatka dla ptaków w warszawskim ZOO. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
8
8/11

Getto

Kontakt z gettem nawiązali Żabińscy dzięki współpracy Jana z Wydziałem Ogrodniczym w Zarządzie Miejskim. „Jan […] zdobył dla siebie przepustkę do getta pod pretekstem, że i tam są «tereny zielone»”, wspominała w powojennej relacji Antonina. „Tej zieleni było faktycznie w getcie tak niewiele! Jan nie miał więc tam żadnych «roślinnych» interesów, przepustkę zaś wykorzystywał, żeby odwiedzać ludzi, których należało podtrzymać na duchu, którym trzeba było przemycić jakąś wałówkę lub gryps”. Potrzebujących Jan zaopatrywał w fałszywe dokumenty, wyszukiwał kryjówki, były też osoby, które wyprowadził na „aryjską stronę”.

Brama do getta warszawskiego przy ulicy Żelaznej. FOT. Żydowski Instytut Historyczny.
9
9/11

Lokatorzy

Po pomoc do Żabińskich zgłaszali się Żydzi, którzy szukali kryjówki po wyjściu z getta lub musieli szybko opuścić „spalone” miejsce po „aryjskiej stronie”. Dyrektor ZOO i jego żona należeli do grupy ludzi związanych z „Żegotą”. Wśród ukrywających się na terenie ogrodu znaleźli się między innymi: Magdalena Gross, Maurycy Paweł Fraenkel, Rachela Auerbach, Regina i Samuel Kenigswein, Eugenia Sylkes, Marceli Lewi-Łebkowski z rodziną, Marysia Aszerówna, Joanna Kramsztykówna, Eleonora Tenenbaum, małżeństwo Kellerów z dzieckiem, Irena Mayzel, Adwokat Lewy, Kinszerbaum, dr Anzelmówna.

Joanna Kramsztykówna, zdjęcie z czasów okupacji. FOT. Muzeum POLIN.
10
10/11

Jedź, jedź na Kretę!

Tajni lokatorzy willi „Pod zwariowaną gwiazdą” na znak zbliżającego się niebezpieczeństwa kryli się na stryszku, w łazience, w szafie ściennej lub wydostawali się na zewnątrz tunelem prowadzącym z piwnicy do przydomowego ogrodu. Zagrożenie zwiastowała wybrana i grana na fortepianie przez Antoninę, lub nucona, melodia z operetki „Piękna Helena” Offenbacha - „Jedź, jedź, jedź na Kretę!”.

Salon w willi państwa Żabińskich, 2015 r. FOT. Muzeum POLIN, Karolina Dzięciołowska.
11
11/11

Yad Vashem

Instytut Yad Vashem w Izraelu przyznał Antoninie i Janowi Żabińskim tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata 7 października 1965 roku. Ceremonia sadzenia drzewka na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie odbyła się 30 października 1968 roku. „Jestem Polakiem – demokratą”, pisał Jan Żabiński w relacji przekazanej Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu. „Czyny moje były i są konsekwencją pewnego nastroju psychicznego w wyniku wychowania postępowo-humanistycznego, jakie otrzymałem zarówno w domu rodzinnym, jak i w gimnazjum Kreczmara. Wiele razy pragnąłem analizować przyczyny niechęci do Żydów i nie znalazłem innych, poza sztucznie utworzonymi”.

Tabliczka na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie stojąca przy drzewie oliwnym poświęconym Antoninie i Janowi Żabińskim. FOT. Muzeum POLIN, Klara Jackl.

img4 Magdalena Gross

1
1/8

Animalistka

Magdalena Gross wychowywała się w środowisku inteligenckim w Warszawie. W czasach szkolnych lepiła posążki z gliny. Namówiona przez rzeźbiarza Henryka Kunę, podjęła studia rzeźbiarskie. W 1913 roku, jako 22-latka, wystawiła trzy prace na Salonie w Zachęcie. Początkowo rzeźbiła głównie ludzi. W 1926 roku otworzyła pierwszą własną wystawę. Parę lat później przeszła kryzys twórczy, sądząc, „że się skończyła”. Kres trudnemu okresowi położyła wizyta artystki w warszawskim ZOO. Zafascynowana światem zwierząt, zaczęła je rzeźbić i to właśnie ta część jej twórczości – jako animalistki – przyniosła jej rozgłos.

Magdalena Gross obok rzeźby ptaka. Zdjęcie wykonano podczas wystawy artystki w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie, 1933 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
2
2/8

W ZOO

Magdalena Gross zwróciła uwagę Jana Żabińskiego oddaniem, z jakim tworzyła w glinie posąg ptaka na terenie ZOO. Był rok 1930. Dyrektor przedstawił się, zachęcił artystkę do częstszych odwiedzin i traktowania ogrodu jako plenerowego studia. Magdalena podchwyciła propozycję, a państwo Żabińscy stali się jej przyjaciółmi. Do 1939 roku wykonała kilkanaście rzeźb zwierząt – każda powstawała przez długi czas, a szczegóły anatomiczne posągów konsultowane były z Janem Żabińskim.

Rzeźba Magdaleny Gross w willi Żabińskich, FOT. Muzeum POLIN, Klara Jackl.
3
3/8

Wojna

Magdalena Gross nie przeniosła się do getta utworzonego w Warszawie w 1940 roku. Przybrała nazwisko Gościmska i funkcjonowała „na powierzchni”. Jednak, jako artystka, mogła być rozpoznana. Z obawy przed denuncjacją zwróciła się o pomoc do Żabińskich. Żabińscy ukryli Magdalenę w swojej willi. Nazywali ją „Szpakiem”. Gdy zjawiał się gość, Szpak krył się na piętrze, a w razie niebezpiecznych sytuacji – na strychu, w łazience lub ściennej szafie. Antonina Żabińska we wspomnieniach podkreślała pogodę ducha i siłę Magdaleny, które nie opuszczały jej mimo trudnego położenia. „Gwizdała jak szpak na swoją ciężką sytuację”, pisała Antonina.

Magdalena Gross. FOT. Archiwum rodzinne Magdaleny Czerwosz.
4
4/8

U Żabińskich

„Wrosła w naszą gromadkę bez reszty, żyła naszym życiem, dzieląc na równi z nami trudy, troski i niebezpieczeństwa”, wspominała Magdalenę Żabińska. Artystka zaangażowała się w codzienne sprawy w willi,  jej silne od rzeźbienia ręce okazały się być bardzo pomocne. Któregoś dnia, gdy Żabińska przygotowywała chleb, Magdalena bez wahania zaczęła ugniatać ciasto. „Do czego to podobne, żeby taka mistrzyni zajmowała się garami?”, zapytała Antonina. „To przejściowe! Ktoś by pomyślał, że taka mała nie da rady? Co? Ech! Rzeźbiarze mają nie byle jaką krzepę”.

Lama, rzeźba Magdaleny Gross, FOT. M. Wallis, „Magdalena Gross”, Warszawa 1957
5
5/8

Chomik

W 1943 roku do Żabińskich o pomoc zwrócił się Maurycy Fraenkel (Paweł Zieliński), prawnik, przyjaciel Magdaleny. Dotychczas przebywał w getcie, gdzie przeżył załamanie nerwowe i próbował odebrać sobie życie. U Żabińskich dochodził do siebie, czytając. Sypiał na materacu w „chomikowej wnęce”, miejscu, w którym swoje siedlisko miał też jeden ze zwierzęcych lokatorów willi - chomik. Maurycy zżył się ze swoim sąsiadem do tego stopnia, że pozostali domownicy mówili o tej parze „Chomiki”.

Wizytówka Pawła Zielińskiego (Maurycego Fraenkla). FOT. Archiwum rodzinne Magdaleny Czerwosz.
6
6/8

„Gorąco!”

Informacja o ukrywającej się w willi Magdalenie doszła do  pracowników ZOO. Żabińscy postarali się o nowe, bezpieczne miejsce pobytu. Dzięki pośrednictwu Janiny Bucholtzowej-Bukolskiej z „Żegoty”, Magdalena zamieszkała na Saskiej Kępie, u rodziny Rendznerów, przy ulicy Zakopiańskiej 31. Dostała własny pokój na poddaszu, odizolowany od reszty domu, ale jednocześnie usytuowany tak, że było w nim słychać wszystko, co działo się na dole. W razie niezapowiedzianych gości, domownicy głośno wypowiadali hasło: „Gorąco!”, a Magdalena wiedziała, że musi zostać na górze. Na dół schodziła zwykle wieczorami, wychodziła też na taras. U Rendznerów ukrywała się przez półtora roku.

Zofia Rendzner-Czerwosz, koleżanka Magdaleny Gross. FOT. Archiwum rodzinne Magdaleny Czerwosz.
7
7/8

Scena

Pewnego dnia Niemcy nieoczekiwanie zjawili się w domu na Saskiej Kępie. Szukali mężczyzn – wszyscy z okolicy mieli zostać wywiezieni, najpewniej na roboty. Gdy weszli, gospodyni, Janina Rendzner, błyskawicznie zaaranżowała następującą scenę: na środku salonu stała Magdalena w roboczym fartuchu i wykańczała – w rzeczywistości gotową już – rzeźbę, do której pozowała sama Janina. Niemcy zainteresowali się procesem rzeźbienia, dopytywali o szczegóły. Gdy wyszli, Magdalena i Janina spojrzały po sobie i „nogi się pod nimi ugięły” – usiadły w tym samym momencie.

Portret Janiny Rendzner, rzeźba Magdaleny Gross. FOT. Archiwum rodzinne Magdaleny Czerwosz.
8
8/8

Praca w Teatrze Lalek

Jeszcze podczas wojny Magdalena wyszła za Maurycego Fraenkela. Po powstaniu warszawskim przenieśli się do Lublina. Tam, zaproszona do współpracy przez znajomych artystów z kawiarni „Paleta”, rzeźbiła głowy kukiełek dla teatru lalkarskiego. Po roku wraz z mężem wróciła do Warszawy. Magdalena, której zdrowie zostało w czasie wojny mocno nadszarpnięte, zmarła w 1948 roku, w wieku zaledwie 57 lat.

Wystawa rzeźb Magdaleny Gross w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie, 1933 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

img2 Rodzina Kenigsweinów

1
1/5

Dostawca owoców

Przed wojną Soból dostarczał do ZOO jabłka, czereśnie, pomidory, ogórki. Miał stragan przy ulicy Ząbkowskiej. W kieszeniach nosił podarki dla dzieci i zwierząt. „W święto Paschy nigdy nie zapomniał przynieść tradycyjnej macy. A gdy swoją córkę Reginę wydawał za mąż za Kenigsweina – stolarza i boksera [klubów sportowych „Makabi” i „Gwiazda”] w jednej osobie – zaprosił nas na wesele”, zanotowała Antonina Żabińska. Jego brat mieszkał w Nowym Jorku. Sam Soból deklarował: „Nie chcę jechać z Polski! I ona też jest dla mnie matka, ta Polska. Tum się urodził, tu umierać będę”.

Stragany z owocami i warzywami na pl. Kercelego (Kercelaku) w Warszawie, 1927 r. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
2
2/5

Okupacja

Podczas okupacji Żabińscy utrzymali kontakt z rodziną Sobolów. Syn Sobola, jako placówkarz, wychodził na roboty poza gettem. Z ulicy 11 Listopada, gdzie pracował, wymykał się do ZOO po kartofle, warzywa i inne produkty. Antonina interweniowała u jego kierownika, kiedy okazało się, że przenoszą go do grupy roboczej w inne miejsce, w obrębie murów. Regina Kenigswein i jej mąż Samuel aktywnie uczestniczyli w akcji przedpowstaniowej i w powstaniu w getcie. Ona gotowała dla bojowników, on budował bunkry i schrony. Rodzice i bracia Reginy zginęli, Kenigsweinom udało się przejść na „aryjską stronę”.

Ulica Grzybowska, Żydzi na samochodzie przed wyjazdem na roboty przymusowe, 1941 r. FOT. Żydowski Instytut Historyczny.
3
3/5

Do ZOO

Na jesieni 1943 roku, kiedy Kenigsweinom skończyły się pieniądze na opłacenie kryjówki, właścicielka pozbyła się niewygodnych lokatorów, ciężarnej Reginy, jej męża i dwójki dzieci. Trzecie, najmłodsze, było ukryte u zakonnic, w Domu ks. Boduena. Teraz nie mieli się gdzie podziać. Antonia Żabińska wspominała wieczór, kiedy zjawili się w willi po godzinie policyjnej: „Spojrzałam na nich z rozpaczą; ich wygląd i mowa nie mogły budzić najmniejszych wątpliwości. […] Ogarnęło mnie piekące uczucie wstydu za własną bezsilność i lęk”.

Antonina Żabińska. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
4
4/5

Otrzaskane z niebezpieczeństwem

„Przyszła dyrektorowa z dyrektorem, wódka w ręku, tak nas pięknie przyjęli w piwnicy”, opisywała Żabińskich po wojnie Regina. „I zaraz była ciepła zupa, wypiliśmy po kieliszku”. Kilka pierwszych nocy rodzina spędziła w korytarzu koło starej lwiarni, potem spali w domowej piwnicy. Za dnia Samuel przekradał się do woliery, gdzie opatulony w kożuch, zamknięty od zewnątrz, siedział do wieczora. Regina z dziećmi wspinała się na piętro. „Dzieciaczki […] były otrzaskane z niebezpieczeństwem i spoufalone z konspiracją. […] Umiały godzinami zachowywać absolutną ciszę, chodzić bezszelestnie, leżeć bez ruchu”.

Regina i Samuel Kenigsweinowie. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
5
5/5

Wiewiórki

W połowie grudnia Kenigsweinowie przygotowywali się do zmiany miejsca schronienia. „Od znajomego fryzjera dostałam perhydrol oraz przepis na rozjaśnianie włosów. Zamknęłam się z całą rodziną w łazience, stawiając Rysia na czatach”, notowała Antonina Żabińska. W efekcie rodzina otrzymała kryptonim „Wiewiórki”, ponieważ ich włosy wyszły spod ręki dyrektorowej ognisto rude. Do nowego locum pojechali ostrzyżeni. Wojnę przeżyli. Niestety, Samuel Kenigswein zmarł na serce w 1946 roku. Regina z dziećmi osiadła w Izraelu. Jana Żabińskiego wspominała: „To nie człowiek, […] Bóg sam zszedł po mnie, żeby mi pomóc”.

Rodzina Keningsweinów, zdjęcie powojenne. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.

img5 Szymon Tenenbaum

1
1/6

Pasjonat

Szymon Tenenbaum, entomolog – badacz życia owadów – kształcił się na Uniwersytecie Jagiellońskim, a naukową pasję realizował podczas licznych podróży. Kolekcję chrząszczy, motyli i innych owadów powiększał na Balearach, w Brazylii, Meksyku, Palestynie, ale też w okolicach Warszawy, w Puszczy Białowieskiej, na Podolu czy w Pieninach, gdzie spędzał letnie miesiące z żoną Eleonorą i córką Ireną. Publikował, był nauczycielem, a następnie dyrektorem żydowskiego Gimnazjum Humanistycznego Męskiego Towarzystawa „Laor” w Warszawie. Z Janem Żabińskim, dyrektorem Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego, łączyła go relacja zawodowa.

„Zapał entomologiczny aż tu mnie zapędził, nie żałuję wcale, bo wyspa przepiękna. Byłem dziś w Salinas […], ciekawa historia, w wodzie przesyconej solą aż roi się od chrząszczy”, pisał w 1913 roku z Ibizy do przyjaciela Janusza Domaniewskiego. Karta pocztowa. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
2
2/6

W getcie

Tenenbaum wraz z rodziną został zmuszony przez niemieckie rozporządzenia z jesieni 1940 roku do zamieszkania w getcie, przy ulicy Orlej. Nie trafiły tam jednak jego zbiory owadów, kolekcję niemal trzystu oszklonych pudeł powierzył bowiem Żabińskim. „Fanatycznie zakochany w swojej entomologii, odznaczający się wybitną inteligencją i czarującym sposobem bycia, zachowywał się w zmienionych warunkach jak bezbronne, niezaradne dziecko”, wspominała Antonina Żabińska. „Żona jego, przystojna kobieta, była z zawodu lekarzem dentystą, córka ich studiowała”. W getcie Tenenbaum udzielał lekcji, nadal kolekcjonował owady. Eleonora przyjmowała nielicznych pacjentów – wśród nich Zieglera, kierownika żydowskiego Arbeitsamtu, amatora entomologii.

Szymon Tenenbaum z córką Ireną w getcie warszawskim. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
3
3/6

Kolekcja

Latem 1941 roku Ziegler znienacka pojawił się u Żabińskich. „Ależ tu u was wesoło!” – fortepian rozbrzmiewał utworem Offenbacha sygnalizując ukrywającym się w willi niebezpieczeństwo. „Mam upoważnienie od dra Tenenbauma do obejrzenia kolekcji owadów”. Żabińscy starali się rozszyfrować intencje gościa, tłumaczyli, że zbiory wymagają odpowiednich warunków przechowywania. Ziegler podziwiał owady, a przed wyjściem przekazał prośbę Tenenbauma o odwiedziny w getcie. Jan Żabiński zapewnił, że ma przepustkę do getta i w drodze powrotnej dołączył do urzędnika. Bramę Arbeitsamtu przekroczył z Zieglerem i kierując rozmową w odpowiedni sposób sprawił, że Niemiec nakazał stróżowi: „Tego pana proszę wpuszczać, ilekroć do mnie przyjdzie”.

Jedna z gablot z kolekcji Szymona Tenenbauma przechowywanej w Ogrodzie Zoologicznym. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
4
4/6

Między gettem a azylem

Choć za murem przyjaciele Szymona Tenenbauma podejmowali wysiłki, żeby wydostać go na „aryjską stronę”, on bał się wyjść z getta. Czasami Ziegler, który regularnie wpadał do ZOO podziwiać owady, zabierał naukowca do Żabińskich, aby konserwował kolekcję. Badacz gromadził też kolejne okazy, korzystając z zieleni wokół willi. Podczas jednej z wizyt Ziegler przywiózł jamniczkę Tenenbaumów, mówiąc, że „biedny piesek” będzie miał u nich lepsze warunki. Żarka czmychnęła przez uchylone drzwi i pobiegła na ulicę Chmielną pod przedwojenny adres właścicieli. Odnaleziona doczekała się jedynie spotkania z Eleonorą. Szymon Tenenbaum zmarł w getcie w listopadzie 1941 roku.

Szymon Tenenbaum w Krościenku. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
5
5/6

Droga za mur

„Jana i mnie gnębił los osieroconych kobiet – żony Tenenbauma i córki. […] Jak im pomóc?”, pisała Antonina Żabińska. Irena uciekła do Krakowa, ale z hotelu zabrało ją gestapo. Eleonorę Jan Żabiński wyprowadził z getta drogą, którą „przetarł” dzięki kierownikowi Arbeitsamtu. „Ledwie minęliśmy tę przeklętą furtkę, zobaczyłam dwóch niemieckich policjantów, stojących naprzeciw bramy. Struchlałam”, opowiadała później Eleonora. „Chciałam szepnąć doktorowi: «Biegnijmy!». […] Ale on, jak na złość […], zatrzymał się i schylił, żeby podnieść […] niedopałek papierosa. Potem spokojnie wziął mnie pod rękę i wolnym krokiem skierował się w stronę Wolskiej”. Eleonora Tenenbaum spędziła u Żabińskich kilka tygodni, następnie znalazła bezpieczniejsze miejsce. W 1946 roku bezskutecznie poszukiwała córki.

Ogłoszenie o poszukiwaniach córki Tenenbaumów. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
6
6/6

Spuścizna

Kolekcję owadów na trzy tygodnie przed wybuchem powstania warszawskiego przeniesiono na ulicę Wilczą. Ukryte na terenie Muzeum Zoologicznego, ocalały i pozostały w jego zbiorach – zgodnie z życzeniem Tenenbauma, o czym po wojnie zaświadczyła Eleonora. „Jaka jestem szczęśliwa, że zbiory nie przepadły, ja która byłam codziennym świadkiem tej Jego syzyfowej pracy, ja, która te chrząszczyki wraz z nim rachowałam, uwierzyć nie mogłam w to, że i to poszło wniwecz”, pisała w 1945 roku. W Muzeum i Instytucie Zoologii Polskiej Akademii Nauk badana jest spuścizna Szymona Tenenbauma – analizowane i dygitalizowane są jego zbiory, zapiski oraz korespondencja.

Zjazd Polskiego Towarzystwa Zoologicznego, Kraków 1946 r. FOT. Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

img6 Rachela Auerbach

1
1/7

Ze wsi na salony

Wieś Łanowce, powiat Borszczów, poczta Jeziorany koło Czortkowa – w ten sposób adresowano korespondencję do domu rodziny Racheli Auerbach. Wywodziła się z ubogiej rodziny chłopskiej z Małopolski Wschodniej. Ostatni raz przebywała w swoich stronach w 1933 roku. Wykształcenie zdobyła we Lwowie i stopniowo budowała swoją pozycję na literackiej scenie przedwojennej Polski. Pisarka, dziennikarka, krytyczka tworzyła po polsku i w jidysz.

Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie, okres międzywojenny. FOT. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
2
2/7

Getto

Wojna zmieniła Rachelę Auerbach z aktywnej działaczki żydowskiej sceny kulturalnej w kronikarkę Zagłady. Na zlecenie historyka Emanuela Ringelbluma od października 1939 roku prowadziła kuchnię ludową przy ulicy Leszno 40 w Warszawie. Garnki do gotowania, talerze, łyżki i produkty wydobyto  z gruzów, rowów przeciwczołgowych i barykad. Wśród pierwszych klientów stołówki byli literaci i ich rodziny. Rachela prowadziła dziennik. Szkice do monografii tego miejsca należą do pierwszej części słynnego Archiwum Ringelbluma, w którego tworzeniu i ukryciu uczestniczyła.

Ulica Leszno, w tle kościół i klasztor karmelitów. Od lewej kamienice nr 44, 42, 40 (tu mieściła się kuchnia ludowa, którą kierowała Rachela Auerbach), 38, 36 oraz 34/32, 1941 r. FOT. Żydowski Instytut Historyczny, Willi Georg
3
3/7

Janina Bucholtzowa-Bukolska

Janina Bucholtzowa-Bukolska prowadziła przy Miodowej 11 biuro tłumaczeń. W rzeczywistości lokal tej współpracowniczki „Żegoty” należał do najaktywniejszych punktów zaopatrywania Żydów w dokumenty i pieniądze. „Jakieś błogosławieństwo spływało na wszystko, do czego się wzięła”, wspominała Rachela Auerbach i cytowała samą Bucholtzową-Bukolską: „Mam szczęśliwą rękę… Czaruję…” – mówiła pani Janina z dumnym uśmiechem, zawsze z uśmiechem, postukując zgiętym palcem po stole – „żeby nie uroczyć”. W starej sofie kryła teksty autorów współpracujących z Ringelblumem. Była ich pierwszą czytelniczką.

Emanuel Ringelblum. FOT. Żydowski Instytut Historyczny.
4
4/7

Po „stronie aryjskiej”

Na wiosnę 1943 roku Rachela Auerbach wyszła z getta. Funkcjonowała jako Aniela Dobrucka. Działała w konspiracji, współpracowała z „Żegotą” i Żydowskim Komitetem Narodowym. Za murem powstał poemat „Izkor” o wymordowanej  młodzieży żydowskiej. „Ona jest kapkę uparta, ale co to za talent!” – notowała Basia Temkin-Bermanowa, komentując jedną z prac Auerbach napisanych na zlecenie Żydowskiego Komitetu Narodowego. Handlowała, m.in. pończochami, aby utrzymać grupę ukrywanych osób, którymi się opiekowała.

Rachela Auerbach, 1945 r. FOT. Żydowski Instytut Historyczny.
5
5/7

Żabińscy

Latem 1943 roku Rachela zjawiła się w ZOO skierowana tam przez Janinę Bucholtzową-Bukolską, znajomą Żabińskich. Miała „dobrą powierzchowność”. Antonina wspominała: „Przystojna szatynka o dużych oczach koloru morskiej wody, spoglądających pobłażliwie, wesoło, można by nawet powiedzieć, trochę szelmowsko, chwilami czule i tkliwie”. Przychodziła z koszykiem, w którym roznosiła bułki i rogaliki własnego wypieku. Czasami zostawała na noc, czasami posiedziała na słońcu w ogródku i porozmawiała, czasami zaglądała jako łączniczka.

Willa Żabińskich, stan obecny. FOT. Warszawski Ogród Zoologiczny.
6
6/7

Gienia

Któregoś dnia Rachela pojawiła się w ZOO z Gienią-niemową. Jej papiery sugerowały, że jest Estonką. W rzeczywistości była Żydówką, która prawie nie umiała mówić po polsku. Za dnia, kiedy nie mogła przebywać w kryjówce, udawała krawcową. Kiedy Antonina zaszła w ciążę, obrębiała pieluszki i szyła wyprawkę dla niemowlaka. Rachela Auerbach i Gienia Sylkes przestały pojawiać się w ogrodzie na kilka tygodni przed wybuchem powstania warszawskiego, sytuacja w mieście była zbyt niebezpieczna, aby mogły się swobodnie po nim poruszać.

Tajemne przejście prowadzące z piwnicy willi Żabińskich do ogrodu, używane przez ukrywających się w razie niebezpiecznych sytuacji. FOT. Muzeum POLIN, Klara Jackl.
7
7/7

Dać świadectwo

Jedyny powód swojego przeżycia Rachela widziała w dawaniu świadectwa. „We mnie żyje pamięć tych, którzy zginęli. [...] Gdybym ja zginęła – tamci wraz ze mną zginęliby raz jeszcze”. Współpracowała z Centralną Żydowską Komisją Historyczną, brała udział w wizji lokalnej na terenie byłego obozu w Treblince, z której napisała poruszający reportaż. Wskazała, gdzie w morzu ruin szukać kolejnych części archiwum getta. „Wśród 10 skrzynek metalowych wydobytych spod gruzów w 1946 roku, cała jedna skrzynka wypełniona była materiałami złożonymi przez mnie”. W 1950 roku wyjechała przez Londyn do Izraela, gdzie podjęła pracę w Yad Vashem.
Autorką przekładu użytych w wystawie cytatów z Racheli Auerbach jest dr Karolina Szymaniak.

Odnalezienie pierwszej części Archiwum Ringelbluma. Rachela Auerbach i Hersz Wasser. Warszawa, 1946 r. FOT. Żydowski Instytut Historyczny.

i Info

DOM POD ZWARIOWANĄ GWIAZDĄ
Żydzi ukrywani w warszawskim ZOO

Azyl, przystań, arka – tak o warszawskim ZOO mówili ci, którzy dzięki pomocy państwa Żabińskich przetrwali tam II wojnę światową.
Przedstawiamy wystawę wirtualną prezentującą wybrane historie Żydów ocalałych w tym wyjątkowym miejscu.

Wystawa zrealizowana w ramach projektu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie Pamięci”

www.sprawiedliwi.org.pl

www.polin.pl

Autorka: Karolina Dzięciołowska
Koordynatorka: Klara Jackl, „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie Pamięci”
Konsultacja naukowa: dr hab. Jolanta Żyndul
Wykonawca: Artkolektyw – www.artkolektyw.com

Podziękowania za udostępnienie fotografii oraz uwagi merytoryczne kierujemy do dyrekcji Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego
oraz zespołu Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

Wystawa przeznaczona jest do użytku wewnętrznego, do celów edukacyjnych.

Willa Żabińskich w Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie dostępna jest dla zwiedzających.
Rezerwacje przyjmowane są pod adresem willa@zoo.waw.pl

Wybrane źródła:

D. Ackerman, Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO, Warszawa 2009

M. Czerwosz, Rzeźbiarze Saskiej Kępy wczoraj i dziś, katalog wystawy, Warszawa 2011

Jan i Antonina Żabińscy, Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, teczka 2079/24/349

K. Szymaniak, Kapkę uparta: Rachela Auerbach, cz. 1-2, blog Żydowskiego Instytutu Historycznego [www.jhi.pl]

Ten jest z ojczyzny mojej, red. Wł. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Warszawa 2007

M. Wallis, Magdalena Gross, Warszawa 1957

A. Żabińska, Ludzie i zwierzęta, Warszawa 2010

J. Żabiński, Przekrój przez ZOO, Warszawa 1954

info_logo

Wsparcie udzielone z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię
www.eeagrant.org, www.norwaygrants.org